sobota, 26 maja 2018

Moje ulubione single Męskiego Grania

Niektórzy czekają na maj ze względu na Eurowizję, ja czekam na maj ze względu na ogłoszenie składu Męskiego Grania. Ta seria koncertów to prawdziwe święto polskiej muzyki, na które zawsze czekam z niecierpliwością. Równie gorączkowo oczekuję hymnów/singli promujących imprezę. Jako że kilka dni temu ukazał się utwór promujący tegoroczną imprezę, postanowiłam wybrać piątkę najbardziej lubianych przeze mnie singli i ułożyć swoje top 5. (Nie uwzględniam Początku, ponieważ pojawił się kilka dni temu, emocje dotyczące tego utworu są dominujące i nie jestem w stanie, na tę chwilę, obiektywnie na niego spojrzeć.) Zapraszam!


5. Wszyscy muzycy to wojownicy (Waglewski, Maleńczuk, Abradab)
Pierwszy singiel był prawdziwą rockową petardą. Ten mocny, brudny utwór idealnie wpisuje się w znaczenie przymiotnika męskie i pozostaje mi tylko wyobrazić sobie, co musiało dziać się na koncertach podczas tego numeru. Waglewski, Maleńczuk i Abradab to naprawdę udane trio. 



4. Elektryczny (Brodka, Podsiadło, Smolik, Emade, Deriglasoff, Sobolewski)
W 2014 roku po raz pierwszy utworzono Męskie Granie Orkiestrę, w skład której weszli przeróżni muzycy. Elektryczny to nomen omen elektryzujący numer, gdzie swoje dotychczas nieznane rockowe oblicze pokazuje Dawid Podsiadło. To jedna z tych piosenek, które się nie nudzą.



3. Ognia! (Nosowska, Dyjak)
Właśnie ten utwór zapoznał mnie z Męskim Graniem. Ośmielę się zaryzykować stwierdzenie, że to jeden z najmniej niedocenianych singli MG. A szkoda! Duet Nosowskiej i Dyjaka to elegancka, rytmiczna kompozycja, która tchnęła trochę świeżości i lekkości w całą ideę MG.



2. Armaty (Fisz, Koteluk, Organek, Zalewski, Smolik)
Trudno zliczyć negatywne komentarze dotyczące Armat – za mało tego, za mało tamtego, a bo Elektryczny lepszy i tak dalej, i tak dalej... Ja znów jestem przekorna i uważam, że ten w miarę stonowany, choć wciąż charakterny kawałek jest czymś naprawdę pięknym.



1. Wataha (Organek, Podsiadło, O.S.T.R.)
W tej chwili pierwsze miejsce nie mogło wyglądać inaczej. Wataha to istny wulkan energii, którego nie da się słuchać cicho. Nie sądzę, żeby coś przebiło moc bijącą od tego singla (Nieboskłon próbował co prawda, ale ze skutkiem raczej marnym) – Wataha jest tylko jedna.



A to, co wydarzyło się tutaj, jest nie do opisania. Początek jest tak chwytliwy, że nie można się mu oprzeć. Połączenie tak różnych artystów mogło być ryzykowne, ale okazało się strzałem w dziesiątkę. Mój zachwyt prędko nie minie i będę kontyunować nieprzerwane zapętlanie tej piosenki.  I ten teledysk mastershot! Widzimy się na warszawskim Męskim Graniu – nie mogę tego przegapić!

Męskie Granie Orkiestra 2018 – Początek (Zalewski, Podsiadło, Kortez)

Theme by Lydia | Land of Grafic